sobota, 27 października 2007

Polska-Rosja

Zainspirowany przez film pt. Katyń, który niedawno obejrzałem w kinie, postanowiłem poruszyć temat stosunków polsko-rosyjskich.
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego Polacy zawsze mieli na pieńku z Rosją i Niemcami.
Cytując pewien żart:
"Pewien Polak, podczas dwudziestolecia międzywojennego wyjechał na Bliski Wschód.
Tam zapytany skąd pochodzi, odrzekł:
-Jestem z Polski
-Polska? Gdzie leży ten kraj?
-Między Rosją a Niemcami.
-To tam w ogóle może istnieć jakiś kraj?"
Mentalność narodu rosyjskiego, jaka jest, każdy widzi.
Pytanie brzmi dlaczego?
Ukuty przez rosyjskiego socjologa, Aleksandra Zinowiewa, w Polsce spopularyzowany przez ks. Tischnera, termin homo sovieticus oznacza człowieka, który jest "zniewolonym klientem systemu komunistycznego, który żywi się towarami, jakie mu komunizm oferował. Trzy wartości były dla niego szczególnie ważne: praca, udział we władzy, poczucie własnej godności. Zawdzięczając je komunizmowi, homo sovieticus uzależnił się od komunizmu, co jednak nie znaczy, by w pewnym momencie nie przyczynił się do jego obalenia. Gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, homo sovieticus wziął udział w buncie. Przyczynił się w mniejszym lub większym stopniu do tego, że miejsce komunistów zajęli inni ludzie- zwolennicy «kapitalizmu». Ale oto powstał paradoks. Homo sovieticus wymaga teraz od nowych «kapitalistów», by zaspokajali te potrzeby, których nie zdołali zaspokoić komuniści. Jest on jak niewolnik, który po wyzwoleniu z jednej niewoli czym prędzej szuka sobie drugiej. Homo sovieticus to postkomunistyczna forma «ucieczki od wolności», którą kiedyś opisał Erich Fromm” (stąd).
Problem jednakże, nie odnosi się tylko do ponad półwiecznego zniewolenia przez system komunistyczny. Odnosi się do całej historii Rosji.
Rosja, w XIII i XIV w. została podporządkowana Mongołom (w 1223 r. w bitwie pod Kałką, przez Batu-chana.
Wówczas poszczególne księstwa ruskie, zostały zmuszone do płacenia trybutu potomkom Czyngis-chana.
Mongołowie często napuszczaly jednych książąt, na drugich, mimo że ci chodzili do nich z haraczem na kolanach.
Podobnie także, brak szacunku dla życia ludzkiego, bierze się w Rosjanach z okresu, kiedy car Iwan IV Groźny, stworzył Oprycznine (za której kontynuatorkę można uznać także Czeke i NKWD), pierwszą policję polityczną, której celem było sianie terroru, rugowanie bojarów z ich ziem i zarządzanie nimi.
Dlatego także Rosjanie nie są w stanie zrozumieć, dlaczego Polacy tak aktywnie upominają się o Katyń.
Statystyczny Rosjanin komentuje zbrodnie stalinowskie, w których zginęło około 15-20 mln ludzi krótki zdaniem: "Nas mnogo".
Dlatego Rosjanie, podobnie jak Polacy, uważają, że druga strona nie chce przyjaznych relacji.
Niezależnie jednak, od tego, czy należy się rozliczać z przeszłością, czy też nie, należy pamiętać, że nie ma złych narodów.
Są tylko źli ludzie.

piątek, 26 października 2007

Buddyzm

Można by się zagłębiać w buddyzm od strony czysto teologicznej.
A zatem buddyzm to religia, czy jak kto woli, system filozoficzny, który powstał około 500 lat przed Chrystusem...
Ale to już historia.
Ważne jest, co on wnosi do naszego życia.
Buddyzm, jest obecnie kojarzony z Dalajlamą, mówi się o buddyzmie, jako religii, która nigdy nie miała krwi na swoich rękach.
To założenia, które należy skonfrontować z rzeczywistością.
Posłużę się tutaj pewną analogią.
Polska, rok 1956 - ironicznie nazywany pierwszym strajkiem właścicieli fabryk
Polska, rok 1970 - ZOMO otwiera ogień do swoich rodaków
Polska, rok 1980 - władza ludowa ugina się, częściowo, pod żądaniami robotników i powstaje Solidarność
Polska, rok 1989 - początek sławnej Jesieni Ludów
Zadziwiające jest, że przy takiej możliwości kontroli informacji, to wszystko się wydostawało na ten "zgniły" Zachód.
Dlaczego zatem Tybetańczycy nie protestują przeciwko chińskiemu "protektoratowi"?
A może protestują, tylko że władze Chin, tak skutecznie to tuszują?
Tylko, czy jest możliwe, przy takiej "szczelności" granicy chińsko-indyjskiej, zablokować swobodny przepływ informacji?
Raczej nie. Powodem dla którego w Tybecie panuje spokój nie jest terror.
Jest to spowodowane, przez pewien spokój i ład, który przynieśli tutaj ze sobą komuniści.
Za czasów panowania Dalajlamów, którzy de facto zyskali swój urząd jeszcze w XIII w. przy wsparciu chińskim, rzekomo kwitł ten uduchowiony buddyzm.
Ten buddyzm, który torturował potem ludzi i ich zabijał, który zniewalał chłopów.
Ten buddyzm, który nakładał na swoich wyznawców podatki od dzwonów, śmierci, narodzin, świąt.
Niczym w rewolucyjnej Francji, jak podatki od drzwi i okien.
Swoich przeciwników niszczył za pomocą wymyślnych tortur (przecinanie ścięgien, okaleczanie, wybijanie oczu).
"Podczas podróży przez Tybet w latach sześćdziesiątych XX wieku Stuart i Roma Gelder przeprowadzili wywiad z byłym chłopem pańszczyźnianym, Tserch Wang Tuci, który ukradł dwie owce należące do klasztoru. Wyłupiono mu za to oczy i okaleczono dłoń tak, że była zupełnie bezużyteczna. Powiedział im, że nie jest już buddystą: «Kiedy święty lama powiedział im, żeby mnie oślepili, zrozumiałem, że niczego dobrego nie ma w religii»" (stąd)
Zastanawiając się nad buddyzmem, od strony dogmatycznej, można znaleźć niektóre ze znamion sekty.
Buddyści odrzucają Boga, jako siłę sprawczą, akceptując jedynie jego istnienie.
Dążą również do zniszczenia własnego Ja.
Jak na ironię, buddyzm, religię która tak wiele mówi o cierpieniu, głosił jako pierwszy książę.
Zastanawiające jest, jak wiele cierpienia mógł doznać książę, z królewskiego rodu, żeby móc o nim cokolwiek powiedzieć.
To tak, jakby przeczytać książkę o przepisach drogowych, a następnie informować kogoś, przez krótkofalówkę, jak powinien jechać.
Reasumując, buddyści są autorami najlepszej propagandy, od czasów Jezusa, który ogłosił się Bogiem, głosząc iż Tybet był krajem mlekiem i miodem płynącym, a ich religia nie zrobiła nigdy nikomu krzywdy.

czwartek, 25 października 2007

Terrorysta

Tak, to on. Terrorysta. Z turbanem na głowie. Najlepiej z pasem szahida. Jeszcze tylko Quaran do ręki i mamy fanatyka.
O to jak rysuje się stereotyp Araba w polskiej, a także europejskiej, głowie.
Zabawmy się jednak w "co by było, gdyby...".
Załóżmy, że Hitler nie poszedł na zachód...ba, zatrzymał się na Polsce.
Dogadał się z zachodem, a po kilku latach zmarł.
Teraz, po pięćdziesięciu latach, Europa jest tłusta, bogata i zjednoczona.
Tylko od czasu do czasu, w telewizjach pojawiają się migawki z tymi polskimi terrorystami.
Rzuca koktajlem Mołotowa w stronę niemieckich patroli policyjnych.
Niechby się jeszcze wcześniej pomodlił do Maryi. Fanatyk!
Ktoś powie, że Palestyńczycy mają swoją Autonomię.
To samo można było powiedzieć Polakom, że oni też mieli swoją autonomię, w ramach Królestwa Polskiego, Wielkiego Księstwa Wielkopolskiego, a jednak dalej walczyli.
A teraz my, prawnuki i praprawnuki tych którzy walczyli o wolną Polskę, a także ci, którzy walczyli z komuną, ośmielamy się mówić o Palestyńczykach terroryści.
Zapewne ktoś zaraz nazwie mnie antysemitą czy fundamentalistą.
Nic bardziej mylnego. Nie mam nic przeciwko państwu Izrael i Żydom, mam zresztą wielu znajomych wśród Żydów.
Tylko jeśli Żydzi i Arabowie nie mogą się dogadać w jednym państwie, trzeba ich podzielić na dwa...