piątek, 26 października 2007

Buddyzm

Można by się zagłębiać w buddyzm od strony czysto teologicznej.
A zatem buddyzm to religia, czy jak kto woli, system filozoficzny, który powstał około 500 lat przed Chrystusem...
Ale to już historia.
Ważne jest, co on wnosi do naszego życia.
Buddyzm, jest obecnie kojarzony z Dalajlamą, mówi się o buddyzmie, jako religii, która nigdy nie miała krwi na swoich rękach.
To założenia, które należy skonfrontować z rzeczywistością.
Posłużę się tutaj pewną analogią.
Polska, rok 1956 - ironicznie nazywany pierwszym strajkiem właścicieli fabryk
Polska, rok 1970 - ZOMO otwiera ogień do swoich rodaków
Polska, rok 1980 - władza ludowa ugina się, częściowo, pod żądaniami robotników i powstaje Solidarność
Polska, rok 1989 - początek sławnej Jesieni Ludów
Zadziwiające jest, że przy takiej możliwości kontroli informacji, to wszystko się wydostawało na ten "zgniły" Zachód.
Dlaczego zatem Tybetańczycy nie protestują przeciwko chińskiemu "protektoratowi"?
A może protestują, tylko że władze Chin, tak skutecznie to tuszują?
Tylko, czy jest możliwe, przy takiej "szczelności" granicy chińsko-indyjskiej, zablokować swobodny przepływ informacji?
Raczej nie. Powodem dla którego w Tybecie panuje spokój nie jest terror.
Jest to spowodowane, przez pewien spokój i ład, który przynieśli tutaj ze sobą komuniści.
Za czasów panowania Dalajlamów, którzy de facto zyskali swój urząd jeszcze w XIII w. przy wsparciu chińskim, rzekomo kwitł ten uduchowiony buddyzm.
Ten buddyzm, który torturował potem ludzi i ich zabijał, który zniewalał chłopów.
Ten buddyzm, który nakładał na swoich wyznawców podatki od dzwonów, śmierci, narodzin, świąt.
Niczym w rewolucyjnej Francji, jak podatki od drzwi i okien.
Swoich przeciwników niszczył za pomocą wymyślnych tortur (przecinanie ścięgien, okaleczanie, wybijanie oczu).
"Podczas podróży przez Tybet w latach sześćdziesiątych XX wieku Stuart i Roma Gelder przeprowadzili wywiad z byłym chłopem pańszczyźnianym, Tserch Wang Tuci, który ukradł dwie owce należące do klasztoru. Wyłupiono mu za to oczy i okaleczono dłoń tak, że była zupełnie bezużyteczna. Powiedział im, że nie jest już buddystą: «Kiedy święty lama powiedział im, żeby mnie oślepili, zrozumiałem, że niczego dobrego nie ma w religii»" (stąd)
Zastanawiając się nad buddyzmem, od strony dogmatycznej, można znaleźć niektóre ze znamion sekty.
Buddyści odrzucają Boga, jako siłę sprawczą, akceptując jedynie jego istnienie.
Dążą również do zniszczenia własnego Ja.
Jak na ironię, buddyzm, religię która tak wiele mówi o cierpieniu, głosił jako pierwszy książę.
Zastanawiające jest, jak wiele cierpienia mógł doznać książę, z królewskiego rodu, żeby móc o nim cokolwiek powiedzieć.
To tak, jakby przeczytać książkę o przepisach drogowych, a następnie informować kogoś, przez krótkofalówkę, jak powinien jechać.
Reasumując, buddyści są autorami najlepszej propagandy, od czasów Jezusa, który ogłosił się Bogiem, głosząc iż Tybet był krajem mlekiem i miodem płynącym, a ich religia nie zrobiła nigdy nikomu krzywdy.

4 komentarze:

Marzanna pisze...

Buddyzm- religia? system filozoficzny? sposób na ściągnięcie podatków? a może - skoro wiara ta nie wyszła od ludu( Bóg objawiony nie był jednym z ciężko pracujących ludzi)to sposób na ujarzmienie biednych na ich ogłupienie. Popatrzmy na proroków starotestamentowych, na Jezusa , na Mahometa- żaden z nich nie jest gruby, każdy z nich doznał realnego cierpienia- popatrzmy na Buddę on wielki ogromny pokryty zwałami tłuszczu mówi o tym czym jest cierpienie i jak należy wyzbyć się siebie. Dla mnie to paranoja, syty nigdy głodnego nie zrozumie. Jakie były początki chrześcijaństwa- odrzucenie i prześladowanie a jakie były początki buddyzmu - niech każdy odpowie sobie na to pytanie.

Anonimowy pisze...

ciekawe to.. bardzo ciekawe.. daje do myslenia.

Leperr pisze...

Ciekawe. Ostatnimi czasy w Europie Zachodniej i Stanach jest "moda" na buddyzm. Zapominamy o ładunku społeczno-historycznym, jaki niesie ze sobą każda religia, system filozoficzny czy ideologia. Dobrze, że czasem można spojrzeć na daną rzecz z innej perspektywy, że ów cudowny buddyzm nie jest już taki wybielony. Przecież i chrześcijaństwo ma swoje grzeszki. Ciekawe, pouczające i zmuszające do pewnej refleksji. A to się chwali.

Anonimowy pisze...

Sidharta (Budda) byl ksieciem leczx zyl takze w nedzy z wlasnego wyboru - jako pustelnik - mial wiec pojecie o tym czy o tym:) pozatym wiecej tolerancji - kazda religia ma krew na rekach - i nie ma naprawde lepszej lub gorszej